Stabilna energetyka zwiększa stabilność gospodarki

15.12.2025

Polska notuje silny wzrost gospodarczy, a wartość polskiego PKB przekroczyła bilion dolarów, dzięki czemu staliśmy się 20 największą gospodarką świata. Negatywny wpływ na rozwój gospodarczy może mieć niestabilna sytuacja w branży energetycznej, w tym wzrost kosztów energii. O sytuacji w energetyce dyskutowano podczas panelu „Quo Vadis gospodarko” w trakcie VII edycji Międzynarodowej Konferencji EKON eco5.zero, która 28 i 29 listopada odbyła się w Katowicach.

– Polska notuje dynamiczny wzrost gospodarczy. Za trzeci kwartał 2025 r. zanotowaliśmy 3,7 proc. wzrostu PKB, sprzedaż detaliczna rośnie o ok. 5,4 proc. w skali roku. Wielkość polskiego PKB przekroczyła wartość biliona dolarów, tym samym znaleźliśmy się wśród 20 największych gospodarek świata. To pozwala nam myśleć o miejscu w grupie G20, tam jest nasze miejsce. Tak dobre wyniki skłaniają do rewizji prognoz tego, co będzie się działo w najbliższym czasie, możemy się zastanawiać, czy wzrost PKB sięgnie 3,7 proc. czy może 4 proc. – mówił Wiktor Pawlik, prezydent Regionalnej Izby Przemysłowo-Handlowej w Gliwicach.

Przypomniał, że na Polskę czyhają też ogromne zagrożenia. To m.in. wysoki deficyt budżetowy i wysokie koszty długu, ryzyko wzrostu niewypłacalności przedsiębiorstw, rosnący wskaźnik upadłości przedsiębiorstw i zawieszenia działalności gospodarczej. Do tego dochodzi presja inflacyjna, presja wzrostu kosztów oraz niepewność na rynkach międzynarodowych.

Nie można zapomnieć także o transformacji energetycznej i tym, jakie ona za sobą będzie niosła koszty. Odchodzimy od węgla w energetyce, przygotowujemy się do budowy elektrowni jądrowej, ale musimy sobie zapewnić stabilne źródła zanim ta elektrownia powstanie. Musimy pamiętać, że elektrownia jądrowa nie pokryje całego zapotrzebowania rynku na energię, to tylko jego część. 

Musimy uważać

– W kwietniu 2025 r. doszło do wielkiej awarii energetycznej w Hiszpanii i Portugalii, miliony odbiorców zostały wtedy pozbawione energii elektrycznej. Polski system energetyczny bardzo szybko zmierza w kierunku modelu hiszpańskiego. Tam przyczyna problemu wynikała ze zbyt dużej ilości energetyki niesterowalnej, pogodozależnej i systemu, który w ułamkach sekundy nie był w stanie reagować na zmiany. Dziś czujemy się pod względem energetycznym w Polsce bezpiecznie – i powinniśmy robić wszystko, abyśmy się czuli bezpiecznie także w przyszłości – podkreślał Herbert Leopold Gabryś, ekspert ds. energetyki, były wiceminister przemysłu i handlu.

Przekonuje, że w systemie energetycznym mamy dość mocy, aby pokryć zapotrzebowanie na energię.

Bardzo szybko zmienia się struktura wytwarzania energii w Polsce. Jeszcze w 2019 r. produkcja energii z węgla i gazu miała udział w wys. 89 proc. w wytwarzaniu energii w Polsce, w połowie listopada 2025 r. ten udział spadł do 71 proc. Reszta energii pochodziła ze źródeł odnawialnych. Konieczne jest zapewnienie sterowalnych źródeł na wypadek sytuacji, kiedy źródła odnawialne nie mogą pracować ze względów pogodowych.

Herbert Leopold Gabryś przypomniał, że powstałe w wyniku reformy rządu Ministerstwo Energii nie ma w pełni kompetencji, aby odpowiadać w całości za sprawy energetyczne. Te kompetencje są porozrzucane po kilku ministerstwach. Być może zmieni się to w 2026 r. w ramach nowelizacji ustawy o działach administracji rządowej.

W przyszłości może zabraknąć energii

– Nam energii w przyszłości zabraknie. Wszyscy wiemy, że musimy rozwijać energetykę odnawialną, ale musimy to robić odpowiedzialnie. Powinniśmy pamiętać o tym, że elektrownie węglowe i jądrowe mają zapewnić ciągłość i stabilność dostaw energii, a elektrownie wiatrowe i fotowoltaiczne tego nie zapewniają. Stabilizować dostawy energii mogą magazyny energii, ale na razie w Polsce mamy ich zbyt mało – podkreślił Krzysztof Wilgus, właściciel Business Consulting.

Podpowiada, że konieczne jest policzenie i zaplanowanie tego, jak ma w przyszłości wyglądać polski system elektroenergetyczny i w oparciu o te wyliczenia podejmować decyzje dot. inwestycji.

Najpierw powinniśmy zbudować na dużą skalę magazyny energii oraz zbudować elektrownię jądrową, a dopiero potem zamykać elektrownie węglowe i kopalnie. Szaleństwem jest zamykanie kopalń, utrzymywanie elektrowni węglowych i kupowanie węgla za granicą.

Krzysztof Wilgus zwracał uwagę, że zbyt mało zwraca się uwagę na fakt, że wraz z rozwojem źródeł odnawialnych rosną koszty bilansowania systemu energetycznego. Niewiele mówi się także o tym, że rozwój fotowoltaiki oraz farm wiatrowych opiera się na importowanych urządzeniach, to kolejne uzależnienie od zewnętrznych dostawców.

Stabilne źródła energii elektrycznej i ciepła

– W jednym z naszych projektów badawczych przygotowaliśmy prognozy zapotrzebowania na węgiel kamienny. Z naszych badań wynika, że w 2040 r. w Polsce zapotrzebowanie na węgiel wyniesie ok. 20 mln ton – dr hab. inż. Dariusz Prostański, prof. ITG – Dyrektor Instytutu Techniki Górniczej KOMAG.

To będzie oznaczało duży spadek wydobycia węgla. W 2024 roku polskie kopalnie wydobyły prawie 44 mln ton węgla kamiennego, czyli o 4,3 mln ton mniej niż w 2023 r.

Zapotrzebowanie na węgiel kamienny w Polsce zależeć będzie w dużej mierze od czynników strategicznych (przyjęty wariant polityki energetycznej i surowcowej państwa oraz międzynarodowej polityki klimatycznej), ekonomicznych (nakłady finansowe na zagospodarowanie nowych złóż, ceny surowca, zapewniające opłacalność wydobycia oraz możliwość pozyskania finansowania na projekty węglowe) oraz społecznych.

Coraz większa część przemysłu przeprowadza transformację energetyczną, polegającą m.in. na poprawie swojej efektywności energetycznej oraz kupowaniu, lub produkcji, energii ze źródeł odnawialnych.

Dariusz Prostański zwraca uwagę, że w Polsce realizowanych jest wiele inwestycji w odnawialne źródła energii, magazynowanie energii, pozyskiwanie ciepła spod ziemi i magazynowanie ciepła. Jednak żadne z tych rozwiązań nie zastąpi stabilnych źródeł energii elektrycznej i cieplnej.

Warto przy tym pamiętać, że elektrownia jądrowa nie zapewni wzrostu niezależności energetycznej Polski.

Wiele ryzyk i niepewności dla energetyki

– Przed branżą energetyczną jest kilka poważnych ryzyk. Jedno z najważniejszych to niestabilne ceny surowców energetycznych, w tym gazu ziemnego, którego rola rośnie w polskiej energetyce i polskim ciepłownictwie. Kiedy 30 czerwca 2025 r. przestała w Polsce obowiązywać tzw. tarcza ciepłownicza to w niektórych przypadkach ceny ciepła dla odbiorców znacząco wzrosły – wskazywał dr Tomasz Lis, prof. Akademii Górnośląskiej im. Korfantego w Katowicach.

Tak było w przypadku spółki Węglokoks Energia, która w Rudzie Śląskiej podwyższyła ceny ciepła ze 137 zł za GJ do 255 zł za GJ. Jednak od 1 października 2025 r. w Rudzie Śląskiej ceny ciepła obniżono do 209,88 zł za GJ, ale i tak to jest wyższy poziom niż w okresie, kiedy obowiązywała tarcza ciepłownicza.

Tomasz Lis wskazywał, że inne ryzyka to np. ryzyko regulacyjne. W Ministerstwie Energii czeka do przeprocedowania blisko 137 dyrektyw UE, które trzeba zaimplementować do polskiego prawa, a które dotyczą tylko środowiska.

Dla tradycyjnej branży energetycznej istnieją także spore ryzyka rynkowe w postaci rosnącej konkurencji ze strony farm wiatrowych i fotowoltaicznych.

W Polsce jeszcze przez długi okres paliwem pomostowym będzie gaz ziemny. Wiele mówi się także o budowie spalarni odpadów, ale wiele takich projektów jest oprotestowywanych przez lokalne społeczności. W krajach Europy zachodniej takie projekty również powstają, ale tam opór społeczny jest znacznie mniejszy.

Na akcjach spółek energetycznych można było zarobić 100 proc. w ciągu roku

– Analizując polską energetykę często się zapomina, że 5 najważniejszych spółek tej branży to są spółki, których akcje są notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Spółki te muszą się dostosować do regulacji rynku kapitałowego, co wiąże się także z dodatkowymi kosztami – podkreślał Marek Skrzynecki, członek zarządu Profitum Wealth Management.

Zwrócił uwagę, że niektóre spółki energetyczne cieszą się dużym zainteresowaniem giełdowych inwestorów. Akcje grupy Orlen w 2025 r. podrożały ok. 110 proc., a akcje grupy Tauron podrożały w tym czasie ok. 132 proc.

Wszystkie spółki energetyczne realizują inwestycje wartości miliardów złotych zarówno w sektorze wytwarzania energii jak i dystrybucji. Marek Skrzynecki zwracał uwagę, że te inwestycje wiążą się także z ryzykami jak wzrost kosztów, przedłużenie terminu realizacji oraz zmiana warunków rynkowych. Przeprowadzanie takich inwestycji jest jednak konieczne dla dalszego rozwoju spółek energetycznych oraz stabilności systemu energetycznego.

Bez wątpienia ryzyka i wyzwania sektora energetycznego są jednymi z najważniejszych w polskiej gospodarce. Od poziomu cen energii i ciepła oraz niezawodności dostaw uzależnione jest działanie wszystkich przedsiębiorstw.

Medycyna, czyli jedna z najbardziej opłacalnych dziedzin gospodarki

– Wiele osób zastanawia się, czy będziemy mieli dość energii elektrycznej w roku 2050 czy 2060, a ja się zastanawiam, kto będzie potrzebował tej energii, skoro istnieją prognozy mówiące, że po 2050 r. populacja Polski ma spaść do 25 mln osób. Może tej energii nie będziemy potrzebowali tak dużo, jak się prognozuje? – pytał Paweł Buszman, profesor n. med. i założyciel grupy American Heart of Poland.

Przyznaje, że medycyna często jest postrzegana jako czarna dziura, ile wrzucimy tam pieniędzy, tyle pieniędzy zostanie tam przepalonych. Paweł Buszman zwracał uwagę, że medycyna i inwestycje w medycynę są jednymi z najbardziej opłacalnych dziedzin gospodarki. Medycyna to nie tylko usługi medyczne, ale również produkcja wyrobów medycznych i leczniczych, ubezpieczenia medyczne i finanse. Na giełdzie w Nowym Jorku firmy farmaceutyczne i medyczne należą do największych spółek. Szacuje się, że w Stanach Zjednoczonych nawet 30 proc. związanych jest z szeroko pojętą ochroną zdrowia. Wiec warto inwestować w medycynę, jest bardziej zasadne niż sprowadzanie wyrobów z Chin.

Podkreśla przy tym, że nasze zdrowie przekłada się na wzrost PKB. Mamy w Polsce dwukrotnie lub trzykrotnie wyższą umieralność z powodów powikłań sercowo-naczyniowych niż w niektórych innych krajach UE, w onkologii jest podobna.

Jacek Czarnecki